44. TCS Amsterdam Marathon 2019- relacja

Amsterdam-Marathon

Projekt #maratonDWA30

Opis całego projektu #maratonDWA30 znajdziecie w osobnym wpisie, który już wkrótce pojawi się na blogu.
Warto jednak przed samą relacją z Amsterdam Marathon poznać kilka podstawowych informacji.

Projekt wystartował w czerwcu, kiedy to zacząłem przygotowania do Amsterdam Marathon. O pomoc poprosiłem doświadczonego trenera i byłego zawodnika kadry Polski, Damiana Witkowskiego (treningibiegowe.pl). 

Przygotowania szły zgodnie z planem treningowym przygotowanym przez Damiana. Po drodze kontrolnie wystartowałem w półmaratonie w Kopenhadze, bijąc aktualną życiówkę o ponad 2,5 min. Wyjechałem również na 12 dni na obóz treningowy do Szklarskiej Poręby.
Na 2 tygodnie przed maratonem nabawiłem się zapalenia kaletki głębokiej ścięgna achillesa. Wdrożyliśmy plan awaryjny, skupiając się mocno na wyleczeniu stanu zapalnego. Byłem na kilku wizytach u fizjoterapeuty oraz zabiegach fizykoterapii.

Na szczęście udało się doprowadzić moją nogę do stanu, w którym mogłem stanąć na starcie. Niestety świadomość, że przez ostatnie dwa przed maratońskie tygodnie zrobiłem tylko dwa rozbiegania, nie napawały optymizmem.

Przed Amsterdam Marathon

Do Amsterdamu udaliśmy się samochodem w środę przed południem. Do hotelu pod Amsterdamem dotarliśmy pokonując 1200km, co zajęło nam 12 godzin.

I amsterdam

Pakiety startowe odebraliśmy kolejnego dnia (piątek) bez kolejek i żadnych problemów. Następnie udaliśmy się do Rijskmuseum (narodowe muzeum sztuki), gdzie mogliśmy obejrzeć obrazy Van Gogha, czy Rembrandta.
Sobota to odpoczynek i relaks nad Morzem Północnym i na torze Formuły 1.

Amsterdam Marathon

Wyjechaliśmy z hotelu już lekko spóźnieni. Następnie straciliśmy trochę czasu, ponieważ pomyliliśmy parkingi. Później kolejne kilka minut straty w kolejce do ToiToia. Jak już chciałem wejść na stadion lekkoatletyczny, skąd miał nastąpić start, to utknąłem w mega korku do wejścia. Do swojej strefy startowej (pierwszej) dotarłem bez rozgrzewki, na 25 minut przed startem. Na szczęście cała strefa biegała, więc miałem okazję trochę się rozgrzać i potruchtać.

Start Amsterdam Marathon

Start Amsterdam Marathon

Start nastąpił punktualnie o godzinie 9:30. Pogoda idealna tj. 10 stopni, pełne zachmurzenie i praktycznie bezwietrznie. Okrążyliśmy połowę stadionu i wybiegliśmy na ulicę. Na pierwszych pięciu kilometrach przebiegliśmy przez Vondelpark i przez Rijskmuseum. Na początku było dość gęsto i ciężko było szukać grupy, które uformowały się dopiero w okolicy piątego kilometra, który minąłem w 17:45, czyli idealnie na 2:30. 

Rijskmuseum Amsterdam Marathon

Kolejne kilometry pokonywałem samotnie w poszukiwaniu grupy. W końcu na siódmym kilometrze pojawiła się na horyzoncie odpowiednia grupa. W myśl zasady „Goń powoli” doszedłem grupę na dziesiątym kilometrze, na którym zameldowałem się po 34:58. Druga piątka zdecydowanie szybsza, co wynikało z chęci dołączenia do wymarzonej grupy.

Grupa była bardzo międzynarodowa, ponieważ składała się z ośmiu chłopaków: dwóch Belgów, Holendra, Włocha, Szweda, Norwega, Rosjanina i Polaka (mnie).

Grupa na 2:30

Na trzynastym kilometrze była jedyna agrafka na całej trasie (nawrotka), gdzie zobaczyłem, że za naszą grupą jest pusto, co w przypadku odpadnięcia od pociągu oznaczało samotny bieg. Na dodatek od czternastego kilometra trasa biegła wzdłuż rzeki Amstel. Tego dnia było bezwietrznie, ale nie chcę sobie wyobrażać, co się dzieje na tym odcinku w momencie mocniejszego wiatru.

Półmetek Amsterdam Marathon

Do półmetka miniętego w 1:14:20, grupa trzymała równe tempo 3:33 potrzebne do zrealizowania celu połamania 2:30. W tym momencie uwierzyłem, że pomimo braku treningu w ostatnich dwóch tygodniach, jestem w stanie ukończyć ten maraton z sukcesem. Czułem się w miarę dobrze, ból się nie nasilał, a czas napawał optymizmem.

Wzdłuż rzeki Amstel biegliśmy aż do 26km trasy. Od półmetka grupa optymistycznie lekko przyspieszyła do tempa lekko poniżej 3:30/km. Wsparcie w grupie było niesamowite, do tego stopnia, że jeśli ktoś otrzymał od swojego supportu butelkę wody, to cała grupa piła z tej butelki! Na 25km zameldowaliśmy się po 1h 28min od startu. 

Szło całkiem dobrze. Cele ustawiałem sobie co 5km. Kilometry wpadały jeden za drugim. Niestety na 26km nie udało mi się złapać kubka z wodą, ponieważ biegłem na samym końcu grupy, co lekko mnie wybiło z rytmu. Na 27km spotkałem kibicujących przyjaciół, ale byłem tak bardzo skupiony na biegu, że tylko dałem im lajka, unosząc kciuk do góry i pociąg pomknął dalej. Na 28km z trasy zszedł jeden z Belgów, który jak się okazało, robił za pacemakera i wsparcie dla swojego rodaka. To właśnie ten biegacz rozprowadził nam bieg, biegnąc cały czas na czele i dyktując równe tempo całej grupie. Jego wkład w nasze życiówki był nieoceniony.

Amsterdam Marathon

Do 30km dobiegliśmy wszyscy razem, jednak coraz bardziej stawało się jasne, że grupa do końca nie wytrzyma. Brakowało głównego dyrygenta, którym był Belg. Czas pokonania 30km to 1:45:26. 

Ostatnie 10km Amsterdam Marathon

Na 32km zjadłem ostatni żel. Tutaj już walczyłem samodzielnie, grupa się rozbiła, została lekko z tyłu. Dystans i zmęczenie zaczęło weryfikować biegaczy. Biegło mi się dobrze, lekko, co niestety wkrótce miało się zmienić. Do 35km dobiegłem w 2:02:45.

Tutaj rozpoczął się dla mnie maraton. To ten moment, kiedy zaczęło robić się ciężko, a tempo spadło nieznacznie poniżej 3:30. Już niedaleko, wytrzymasz- powtarzałem. No i zaczęło się. Na 38km złapała mnie mega kolka. Nie chcąc ryzykować, postanowiłem zwolnić o 5sek/km i skupić się na głębokim oddechu. Cierpiałem, ale starałem się za wszelką cenę trzymać tempo. Było już tak blisko!

Vondelpark Amsterdam Marathon

Na 40km trasa ponownie przebiegała przez Vondelpark. Kolka lekko odpuściła, mnóstwo kibiców i walka ze sobą trwała w najlepsze. Nie byłem już w stanie przyspieszyć, ale wiedząc, że na 40km zameldowałem się w 2:20:30, wiedziałem że już nie może się nic wydarzyć, co pokrzyżuje połamanie 2:30!

Na 42km wbiegam na stadion lekkoatletyczny, jeszcze 200m po tartanie. Cały stadion wypełniony po brzegi, tysiące kibiców, głośna mózyka, mega atmosfera! Tak powinien wyglądać każdy finisz!

Meta Amsterdam Marathon

Metę minąłem, uzyskując czas netto 2:28:16! Zająłem 48 miejsce Open i 42 wśród mężczyzn, przy okazji będąc pierwszym polakiem, co dostrzegł festiwalbiegowy.pl

Meta Amsterdam Marathon

Jestem szczęśliwy, że pomimo tak wielu trudności, osiągnąłem założony cel. W tym dniu wszystko poszło zgodnie z planem, a strategia negative split sprawdziła się po raz kolejny!

Zawsze można się zastanawiać co by było gdyby.. gdybym biegał i trenował do samego końca, a na starcie stanął w pełni zdrowy..? Tego nie wiem, ale sądzę, że jeszcze będziemy mieli okazję się przekonać! To co, jaki projekt będzie kolejny..?

Przeczytaj także: Kopenhaga Półmaraton 2019- relacja
Przeczytaj także: 37. Mainova Frankfurt Maraton 2018- relacja

Podziękowania

Dziękuję trenerowi Damianowi Witkowskiemu (treningibiegowe.pl) za ułożenie świetnego planu treningowego, za wszystkie rozmowy, pouczenia, cierpliwość i przekazanie ogromnej wiedzy. Dziękuję za pomoc i pełne zaangażowanie w realizację projektu #maratonDWA30.

Ekipo BloguBiegowego, dziękuję za wspólne treningi, wyjazd do Szklarskiej. Dziękuję za wiarę i wsparcie w ciężkich chwilach. Za to, że byliście ze mną na starcie, na trasie, na mecie!

Dziękuję Ewie Kunik (fizjofabryka) za kompleksową opiekę fizjoterapeutyczną, dzięki której mogłem w pełni skupić się na treningu. Regeneracja, ćwiczenia i ratowanie w potrzebie, to wszystko otrzymałem.

Chciałbym bardzo podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu i pomagali przy realizacji projektu #maratonDWA30.