Bieg Nocny Kraków 2019- relacja

Bieg nocny

Bieg Nocny Kraków 2019- relacja

To był szalony tydzień.. a zaczęło się od świąt wielkanocnych. Codziennie pokonywałem kilkaset kilometrów i to bynajmniej nie na treningu! A było tak: Warszawa-Kraków-Warszawa-Zielona Góra-Norymberga-Zielona Góra-Warszawa-Kraków. To był naprawdę bardzo męczący tydzień z ograniczonym czasem na spanie, bieganie, regenerację i wszystko co związane z treningiem. W tygodniu przedstartowym biegałem tylko 3 razy!

Przyjechałem do Krakowa pociągiem w sobotę rano. Pakiet startowy czekał już na mnie w domu (pochodzę z Krk, więc poprosiłem siostrę o jego odbiór). Starałem się trochę odpocząć, ale nie da się nadrobić całego tygodnia w kilka godzin.

Całkiem lubię wieczorne biegi. Jest bardziej nastrojowo, klimatycznie. Pogoda jest praktycznie pewniakiem, że nie będzie za ciepło i nie będzie wiało. Moja półmaratońska życiówka, pochodzi właśnie z biegu nocnego 4F Półmaraton Praski.

Bieg nocny pokaz laserów

Bieg nocny- Start Rynek Główny

Na Rynku Głównym zameldowałem się na godzinę przed startem. Spokojnie udałem się na rozgrzewkę. Zrobiłem 2-3km spokojnego biegu i cztery 100 metrowe przebieżki. Szybki toi-toi i  oczekiwanie na start. W strefie startowej pojawił się Arek Gardzielewski, Paweł Matner i kilka osób z zagranicy (Benedek-team). Przed startem odbył się zaplanowany pokaz laserów. Bardzo się na nim nie skupiałem, ale wyglądał imponująco.

Podobnie jak podczas biegu Oshee ustawiłem się w drugiej linii startowej. Jeszcze tylko odliczanie spikera 3..2..1.. Start! Na pierwszych metrach porządna przepychanka, nawet oberwałem z łokcia. Nie wiem gdzie im się wszystkim tak śpieszy, ale biegniemy.

Bieg nocny start

Pierwszy kilometr prowadził ulicą Grodzką z krakowskiego rynku w stronę Wawelu. Następnie obiegaliśmy Wzgórze Wawelskie i biegliśmy wzdłuż Wisły, gdzie mijaliśmy kino plenerowe mastercard off camera i kierowaliśmy się ulicą Kościuszki na Salwator. Niestety nie uformowała się zwarta grupa, biegłem z pojedynczymi zawodnikami. Tempa pierwszych kilometrów kształtowały się następująco: 3:08, 3:10, 3:13, 3:10. Na Salwatorze zbiegaliśmy na Bulwary Wiślane i biegliśmy w stronę Skałki. Półmetek osiągnąłem w czasie 16:17, będąc na 12 pozycji. Na wysokości Wawelu mijaliśmy się z wolniejszymi biegaczami, a że w pakiecie startowym znalazły się niebieskie światełka, mogliśmy podziwiać wielką niebieską falę światła. Wyglądało to rewelacyjnie! 😊

Bieg nocny- druga połowa..

Od szóstego kilometra tempo spadło poniżej 3:20/km. Mimo to udało mi się w tych okolicach wyprzedzić dwóch zawodników. W tym momencie biegliśmy już Plantami, dookoła Rynku Głównego. Kulminacyjny moment spadku tempa nastąpił na ósmym kilometrze, który pokonałem w 3:27! Porażka. Nie miałem zupełnie z kim biec. Przedemną biegła tylko kenijka, która bardzo mocno słabła. Wyprzedziłem ją na tym ósmym kilometrze i udało mi się ponownie zmusić się do większego wysiłku.

Bieg nocny

Nie wiem z czego wynika tak słaby czas ósmego kilometra. Na biegu Oshee było podobnie, tam podobnie ósmy kilometr był najwolniejszy (3:25/km). Na pewno nie jest to brak sił, ponieważ udaje mi się potem przełamać i wrócić do odpowiedniego tempa. Chyba tracę koncentrację i motywację. Muszę nad tym popracować, bo aktualnie to jeden z moich najsłabszych punktów.

Wracając do biegu, przedostatni kilometr pokonałem w 3:14. Ostatni kilometr to ponownie bieg ulicą Grodzką. Tutaj wzdłuż barierek ustawiło się mnóstwo kibiców i przypadkowych ludzi, wybierających się tego wieczoru na clubbing. Kilkadziesiąt metrów przed metą patrzyłem już tylko na zegar. Wiedziałem, że na poprawę życiówki z tegorocznego biegu oshee nie ma szans, ale ciągle byłem w grze o drugie w życiu #sub33, co się udało! Czas na mecie 32:51! 9 miejsce Open, 4 Polak i 3 w kat. wiekowej.

podium

Bieg nocny- Podsumowanie

Życiówki nie zrobiłem, ale po tak ciężkim tygodniu, byłby to cud. Wieczorne biegi mają to do siebie, że musimy cały dzień czekać i oszczędzać siły. Jestem zadowolony z wyniku i z tego, że mogłem stanąć na najniższym stopniu podium w kategorii wiekowej.

Forma się stabilizuje. Po raz kolejny w ciągu dwóch tygodni pokazałem, że stać mnie na #sub33.